- Z daleka słychać, że Jano do treningów wrócił! - żartował
Jan Urban, kiedy z części boiska zajmowanej przez golkiperów co chwile niosły się głośne pokrzykiwania
Jana Muchy. Pod okiem trenera
Krzysztofa Dowhania trenowało dziś aż czterech bramkarzy, z których jeden -
Maciej Gostomski, nie pojedzie z drużyną na zgrupowanie do Austrii.
Mocno za to przerzedzona była dziś drużyna "w polu". To efekt wczorajszego sparingu ze Zniczem Pruszków - większość zawodników, którzy w nim zagrali, dziś dostała wolne. Pierwszy raz z zespołem trenował natomiast
Marcin Mięciel, który niczym specjalnym podczas zajęć się nie wyróżnił. Sam jednak przyznaje, że póki co jego forma jest wakacyjna. Efektownym zagraniom i wzmożonemu wysiłkowi nie sprzyjała także upalna pogoda - 33 stopnie w cieniu. Cieniu, którego próżno było szukać choćby na niewielkim skrawku boiska. Szczególnie męczące były dla legionistów, zarządzone przez sztab szkoleniowy, biegi dookoła boiska. Wielokrotnie w trakcie zajęć piłkarze ratowali się polewaniem głów wodą z butelek, a po zakończeniu treningu większość natychmiast pozbyła się ze swoich stóp butów.
Zajęte butami ręce okazały się dla Marcina Mięciela przeszkodą w odniesieniu na miejsce bramki. Aby nie odstawać od kolegów z drużyny, "Miętowy" szybko powkładał buty za gumkę od spodenek i wspólnie z innymi zawodnikami z przegranej drużyny "niebieskich" odtransportował bramkę na miejsce.
W trakcie zajęć nie obyło się bez drobnych urazów - najpierw Mięciel, a potem
Wojciech Trochim "poczęstowani" zostali przez kolegów piłką prosto w twarze. "Miętowy" starał się trzymać fason i szybko pozbierać, w przypadku Trochima niezbędna była interwencja masażysty i okład z lodu.
Były to ostatnie zajęcia Legii na obiekcie w Mirkowie przed wyjazdem na zgrupowanie do Austrii. Dziś po godz. 19.00 legioniści odlecą z warszawskiego Okęcia, by na 10 dni zameldować się w miejscowości Loipersdorf.
Zdjęcia z treningu dostępne są w
tym miejscu.
Obszerną fotorelację znajdziecie na stronie
www.fotopuszka.pl pod
tym linkiem.