Komisja odwoławcza greckiego związku piłkarskiego zawiesiła na rok reprezentanta Polski
Jakuba Wawrzyniaka. Decyzja najprawdopodobniej oznacza, że Polak nie będzie mógł występować w rozgrywkach ligowych, pucharowych, a nawet w meczach grającej o awans na mundial reprezentacji do 5 maja 2010 r. Najprawdopodobniej, bo ani Legia Warszawa, ani PZPN, ani polska Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie nie otrzymały na razie żadnych dokumentów związanych z procesem.
- Nie wiemy nawet, na podstawie jakich przepisów został skazany Kuba. Poza tym są one płynne. Każda krajowa komisja antydopingowa buduje je na podstawie regulaminów FIFA i Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), ale może dodać też swoje rozwiązania. Nie wiemy, czy Kuba naruszył przepisy federacji, agencji, czy wewnętrzne greckie. Na razie dokumenty zna tylko jego prawnik - wyjaśniła rzecznik reprezentacji
Marta Alf.
- W Grecji droga prawna dla Wawrzyniaka się skończyła, jego kara jest ostateczna i obowiązuje od razu - mówią nam greccy dziennikarze. Teraz sprawa może trafić do FIFA. - Grecki związek ma obowiązek przesłać wyrok do FIFA, WADA i PZPN. Światowa federacja może zrobić wszystko - zmienić wyrok, zawiesić jego wykonanie na czas rozpatrywania sprawy albo po prostu przyjąć go do wiadomości - twierdzi Alf.
Problemy Wawrzyniaka zaczęły się na początku maja, kiedy Grecy poinformowali, że po meczu Panathinaikosu Ateny ze Skodą Xanthi 5 kwietnia w jego organizmie wykryto 4-metylo-2-hexoanaminę. Piłkarz przyznał się do zażywania środku odchudzającego, ale nie wiedział, że zawiera on niedozwoloną substancję. Pod koniec maja komisja dyscyplinarna ligi greckiej skazała go na trzy miesiące dyskwalifikacji, która miała obowiązywać do 5 sierpnia. Panathinaikos, który w zimie wypożyczył piłkarza z Legii, postanowił nie płacić drugiej raty transferu i Wawrzyniak wrócił do Warszawy. Po wyroku jeszcze raz przebadano próbki pobrane przed meczem ze Skodą i zakazaną substancję znaleziono po raz kolejny.
I piłkarz, i grecka komisja antydopingowa odwołały się od wyroku. Polak argumentuje, że substancja nie znajduje się na liście zakazanych. Według Greków, którzy od czasu skandalu przed igrzyskami w Atenach - gdy sprinterzy
Kostas Kenteris i
Ekaterina Thanou uciekli przed kontrolą - bardzo poważnie traktują przypadki dopingu, kara była zbyt niska. Komisja odwoławcza przyznała rację komisji antydopingowej.
Według przepisów FIFA zdyskwalifikowany piłkarz nie może grać w żadnej lidze, a informacja o karze musi trafić do jego certyfikatu, czyli futbolowego dokumentu tożsamości. Według WADA bezwzględna dyskwalifikacja oznacza, że zawodnik nie powinien nawet trenować.
Rzecznik prasowy Legii
Michał Kocięba: - Sprawa jest niejasna. Rzadko się zdarza, by instancja odwoławcza podwyższyła karę. Kuba popełnił błąd, ale wierzymy w jego wyjaśnienia i na pewno go nie zostawimy. Na pewno będzie się odwoływał. Nawet nie rozważaliśmy możliwości rozwiązania kontraktu.