Tradycyjne zwycięstwo z Cracovią
W składzie Legii na Cracovię nastąpiły dwie zmiany – jedna oczekiwana (za wykartkowanego Vadisa na boisku pojawił ...


Foto fakt
komentarze (0)
Kolejny Puchar Polski do kolekcji
Tabela ligowa
#
 
1.
Jagiellonia Białystok
30
56-31
30 (59)
2.
Legia Warszawa
30
58-30
29 (58)
3.
Lech Poznań
30
50-22
28 (55)
4.
Lechia Gdańsk
30
46-37
27 (53)
5.
Wisła Kraków
30
45-46
22 (44)
6.
Pogoń Szczecin
30
47-40
21 (42)
7.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
30
31-38
21 (42)
8.
Korona Kielce
30
39-55
20 (39)
9.
Wisła Płock
30
42-44
20 (39)
10.
Zagłębie Lubin
30
37-36
20 (39)
11.
Śląsk Wrocław
30
34-45
17 (34)
12.
Arka Gdynia
30
37-50
16 (31)
13.
Cracovia
30
38-43
16 (31)
14.
Ruch Chorzów
30
37-46
15 (30)
15.
Piast Gliwice
30
31-49
15 (30)
16.
Górnik Łęczna
30
36-52
15 (30)
 
Pozostałe aktualności
Wygrana z Zagłębiem w sparingu
2017-03-25 13:06; komentarze: (0)
Mioduski prezesem i właścicielem Legii
2017-03-22 16:15; komentarze: (3)
Komunikat Zarządu Legii Warszawa
2017-03-22 12:28; komentarze: (0)
Koniec serialu pt. 'Zmiany w Legii'
2017-03-22 10:59; komentarze: (0)
Szczęście czy fart? - fotorelacja z Gdańska
2017-03-19 20:22; komentarze: (2)
Lechia - Kucharczyk 1:2
2017-03-19 20:15; komentarze: (4)
Skromna wygrana z Wisłą
2017-03-12 19:58; komentarze: (0)
Jeszcze Legia nie zginęła!
2017-03-03 22:23; komentarze: (5)
Rozczarowań ciąg dalszy. 1:1 z Termaliką
2017-02-26 19:55; komentarze: (15)
Wstydu nie przynieśli - fotorelacja
2017-02-23 22:40; komentarze: (3)
Magiera: Teraz ekstraklasa
2017-02-23 22:34; komentarze: (2)
0:1 z Ajaksem. Legia odpada z Ligi Europy
2017-02-23 21:01; komentarze: (4)
Archiwum
 
Świąt w Poznaniu nie będzie
1. "Szkoda, że mecz nie skończył się remisem, bo zasłużyliśmy choćby na punkt. W drugiej połowie mieliśmy przewagę i dyktowaliśmy warunki" – żalił się trener Zagłębia Lubin Piotr Stokowiec po 1:3 z Legią. "Zabrakło nam szczęścia. Legia pierwsza zdobyła gola i dowiozła wynik" – powiedział trener Wisły Kraków Kiko Ramirez po 0:1 z Legią. "Jesteśmy niepocieszeni. Mieliśmy wystarczająco sytuacji, żeby po wyrównującym golu znów wyjść na prowadzenie. Zabrakło nam szczęścia, by przechylić szalę na swoją korzyść" – powiedział trener Lechii Gdańsk Piotr Nowak po 1:2 z Legią. "Mogliśmy pokusić się o znacznie lepszy wynik, ale niewykorzystane sytuacje się mszczą" - to z kolei trener Pogoni Szczecin Kazimierz Moskal po 0:2 z Legią. "Byliśmy lepszym zespołem, ale Legia miała więcej szczęścia" – powiedział trener Lecha Poznań Nenad Bjelica po 1:2 z Legią. A teraz, drogi Czytelniku, znajdź część wspólną tych wypowiedzi.

2. Co do szczęścia, to wychodzę z założenia, że nie ma wśród trenerów lepszego specjalisty od jego definiowania niż Jacek Magiera, który ludziom, na których mu szczególnie zależy, rozdaje książkę pt. "Szczęście czy fart?" Książka jest podobno inspirująca, mam ją, ale jeszcze nie przeczytałem, a jeden z jej fragmentów jako żywo pasuje do wynurzeń panów Stokowca, Ramireza, Nowaka, Moskala i Bjelicy: "ROLA OFIARY NIE JEST PRZYJEMNA, ALE UWALNIA CZŁOWIEKA OD ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA WŁASNE NIEPOWODZENIA." To bardzo mądry cytat. Zagłębie, Wisła, Lechia, Pogoń i Lech miały Legię na wyciągnięcie ręki (Lech miał ją nawet na deskach), mogły ją trafić i zabić, ale nie zrobiły tego. I teraz pytanie – czy zadecydowało o tym szczęście Legii, czy może ich własna nieudolność? Weźmy wczorajszy mecz. W 82. minucie Lech obejmuje prowadzenie, drużyna szaleje, stadion jest w takiej euforii, że wydaje się, że mecz właśnie się skończył, bo gospodarzom nie może stać się nic złego. Ale co się dzieje? Lech cofa się we własne pole karne i – dosłownie - aż do straty gola nie jest w stanie się od niego oddalić. Mimo to po meczu trener Bjelica przekonuje, że jego piłkarze zagrali kapitalnie, a Legia miała szczęście. Można i tak. A gol na 2:1? Minuta do końca, piłkę ma Lech pod polem karnym Legii, ale traci ją i oto Majewski nie jest w stanie sfaulować Kaspra Hamalainena, Tetteh nawet nie próbuje sfaulować Adama Hlouska mimo że każdy w Polsce wie, że Czech potrafi dośrodkować w pełnym biegu, a Kostewycz nie jest w stanie wygrać pojedynku główkowego z Finem. I znowu - szczęście Legii czy nieudolność Lecha? Według trenera Bjelicy szczęście Legii, bo jego piłkarze są przecież wspaniali.

3. Zbyt wielu zawodników Legii nie jest jeszcze w wysokiej formie, żeby rozpływać się nad jej postawą, ale zespół po pierwsze walczy, po drugie próbuje grać, a po trzecie jest zabójczo skuteczny. Podsumowując, jest gotowy, żeby szczęście wykorzystać. "WBREW TEMU, W CO WIERZY WIĘKSZOŚĆ LUDZI, SZCZĘŚCIE NIE SPOTYKA TYCH NIEWIELU, KTÓRZY NIC NIE ROBIĄ. SZCZĘŚCIE MOŻE SPOTKAĆ NAS WSZYSTKICH JEŚLI COŚ ZROBIMY." Koniec cytatu. Nie wiem, czy legioniści zajrzeli do tej książki, raczej ich o to nie posądzam, ale w każdym z tych pięciu z rzędu wygranych, ale wyrównanych i zaciętych meczów zrobili wiele, żeby je wygrać. W żadnym z nich nie dominowali, w żadnym nie odnieśli przekonującego zwycięstwa, w każdym wynik był sprawą otwartą i w każdym ostatnie słowo należało do nich. Los na pewno nie był przeciwko nim, ale do tego doszły jakość z doświadczeniem, czyli czynniki, których dzielnym lechitom ewidentnie zabrakło w obydwu meczach z Legią. Pamiętacie, co się stało w Warszawie po wyrównaniu? Wtedy ludzie Bjelicy również stanęli we własnym polu karnym! Nie wiem, co sądzi o tym pan trener, ale przegrać dwa hitowe mecze w podobnych okolicznościach to nie jest przypadek, podobnie jak żadna drużyna przypadkowo nie wygrywa pięciu kolejnych meczów!

4. Legia w Poznaniu wygrała ósmy wyjazdowy mecz z rzędu, co jest klubowym rekordem wszechczasów i następnym dowodem na sportową klasę naszych ludzi. Co prawda jestem za głupi, żeby zrozumieć, dlaczego w tym sezonie lepiej gra im się na wyjeździe niż u siebie, ale grzechem byłoby narzekać. Może po prostu jest tak, że w roli gospodarza rywale grają przeciwko Legii odważniej, bo głupio jest im przy własnych kibicach stawiać autobus, dzięki czemu legijne indywidualności mają więcej miejsca na wykazanie się, a być może jest tak, że monotonny doping przy Ł3 nie peszy rywali, a zamiast tego usypia legionistów. Nie wiem. Wiem za to, że osiem wygranych wyjazdowych meczów, w tym w Białymstoku, Gdańsku i Poznaniu, budzi najwyższy szacunek i jest podstawą do optymizmu na przyszłość.

5. Jeśli jesteśmy przy statystykach, to Legia ma też znakomity bilans ligowych występów w tym roku – 6 zwycięstw, 1 remis, 1 porażka, 19 punktów, czyli najwięcej w lidze. Więcej o 2 od powszechnie chwalonego Lecha i więcej o 3 od powszechnie chwalonych Wisły i Jagiellonii. I jeszcze ten bilans w ramach "wielkiej czwórki": pięć zwycięstw i remis, przy czym ten jedyny remis to zdobycz Besnika Hasiego, bo Jacek Magiera wygrał WSZYSTKIE swoje mecze z Jagiellonią, Lechią i Lechem. W Legii jest więc moc i twierdzę, że tylko od niej zależy, czy obroni tytuł, czy odda go komuś innemu. Legia potrafi grać hitowe mecze, jest wtedy maksymalnie skupiona, a przy tym może czerpać z bezcennego doświadczenia zdobytego w europejskich pucharach. Może grać przeciętnie, kilku jej kluczowych zawodników może nie być w formie, ale jest na tyle solidna, żeby nie dać się stłamsić. Nie po to przecież jedzie się na Santiago Bernabeu grać przeciwko Cristiano Ronaldo, żeby później odczuwać presję ze strony kibiców Lecha i bać się Kownackiego. I właśnie na ten spokój, na doświadczenie nieosiągalne dla żadnej innej drużyny z czołówki liczę w decydującej fazie sezonu.

6. Miło by też było, gdyby z tygodnia na tydzień wyrównywała się dyspozycja poszczególnych piłkarzy, bo na razie mamy Legię dwóch prędkości. W pierwszej grupie są Vadis Odjidja-Ofoe, Arkadiusz Malarz, Thiboult Moulin, obrońcy oraz momentami Michał Kucharczyk, a w drugiej Mirosław Radović, Guilherme i Michał Kopczyński. Zwłaszcza lepsza forma Radovicia jest Legii niezbędnie potrzebna. "Rado" wygląda w tej chwili jak pączek w maśle, ale i jako grubas może być przecież pożyteczny (niech ktoś mu pokaże ten fragment, to może się wkurzy…). W Poznaniu takich pożytecznych momentów nasz kapitan nie miał niestety wiele, dlatego gra ofensywna opierała się głównie na Vadisie. Ten z kolei wyglądał wczoraj jak tata wśród dzieci, grał tak, że wyrzucę przez okno telewizor, jeśli ktoś jeszcze przyrówna go do "cesarza Estonii" albo nazwie - jak Grzegorz Mielcarski - "Majewskim w zielonej koszulce". Zamiast Vadisa wyzywać Mielcarski powinien się cieszyć każdą chwilą tego piłkarza na polskich boiskach, bo nie mam złudzeń, że Legia zdoła go tutaj zatrzymać. Nie zdoła. Lepiej już teraz dzwonić do Besnika Hasiego i prosić, żeby szukał dla Legii piłkarzy jakby szukał dla siebie.

7. Legioniści wyszli wczoraj na mecz jak na wojnę, co miało zarówno dobre, jak i złe konsekwencje. Dobre, bo nie dali się zdominować napakowanemu rywalowi, oddając mu razy na zasadzie "oko za oko, ząb za ząb", a czasami nawet oddając w dwójnasób. Michał Pazdan był wczoraj jak Radosław Sobolewski – każdym zagraniem radził Kownackiemu, żeby "nie wpierdalał się, jak maszyna pracuje". Z drugiej to było groźne, bo przy innym arbitrze i innym sędziowaniu duże kłopoty mógł mieć nie tylko Pazdan, ale i Kopczyński, Vadis, Moulin i Radović. Ale nic to. Jako kibic wolę taką postawę, wolę kontaktową, intensywną grę, a nawet dyskusje z sędziami, niż sponiewieranie przez największego rywala. Twierdzę przy tym, że w Poznaniu byśmy przegrali, gdyby Vadis nie wpadł we wściekłość, którą wyładował na piłkarzach Lecha, ale i na arbitrze. Mógł za to wylecieć z boiska, stąpał po cienkim lodzie, ale udało się – przetrwał, a jednocześnie dał sygnał drużynie, że on jeszcze walczy, a mecz jeszcze trwa.

8. Osobny akapit należy się Hamalainenowi, bo facet pisze niesamowitą historię. Obrażany w Poznaniu nic sobie z tego nie robi i niczym zawodowy, zimnokrwisty zabójca po raz drugi w rzędu w nieprawdopodobnych okolicznościach zapewnia Legii zwycięstwo. Co więcej, stać go, żeby nie celebrować gola z szacunku do środowiska, w którym spędził trzy całkiem udane sezony, a które teraz wypluło go poza nawias. Dla mnie Kasper może już w Legii nie trenować. Warto mu płacić dla widoku załamanych piłkarzy i kibiców Lecha, którzy jeszcze dziesięć minut wcześniej byli w niebie, po czym zostali przez Fina strąceni w emocjonalną otchłań. Ten gol Hamalainena był dla Poznania niczym cios w twarz, mógł go zdobyć każdy legionista byle nie ten. To boli, ale nie napiszę, że jest mi z tego powodu przykro, bo nie jest. Brawo Hama!

9. Społeczeństwo poznańskie żyje Lechem, naprawdę nienawidzi Legii i naprawdę wytwarza potężne ciśnienie na tytuł. Moim zdaniem to jest właśnie problem, bo mają piłkarzy, którzy sobie z tą presją nie radzą, którzy nie są w stanie wygrać meczu przed kompletem publiczności, którzy z sześciu spotkań z kandydatami do tytułu wygrali zaledwie jedno i to z kłopotami (mimo gry w jedenastu na dziewięciu). Mimo to przed naszym następnym meczem oczekiwania w Wielkopolsce będą takie same jak przed wczorajszym. Mimo, że bilans ostatnich spotkań nie pozostawia wątpliwości (0:2, 0:1, 0:1, 1:2, 1:2), to znowu nie zabraknie po tamtej stronie opinii, że mają drużynę lepszą i bardziej doświadczoną, znowu odpalą tego swojego Reissa, który wyrecytuje, że Lech lepiej niż Legia poradziłby sobie w Lidze Mistrzów, bla bla bla. Co ma być to będzie, a póki co sytuacja jest taka, że tegoroczne święta wielkanocne zostały w Poznaniu odwołane.

10. Przeżyliśmy miły niedzielny wieczór, ale sezon tak naprawdę jeszcze się nie zaczął. Za dwa tygodnie wejdziemy w niego na pierwszym lub drugim miejscu. I wiecie co? To drugie miejsce wcale nie jest najgorsze, bo przyjmując obecną kolejność gralibyśmy u siebie z Lechem, Lechią, Wisłą i Zagłębiem Lubin, a na wyjeździe z Jagiellonią (z którą lepiej gramy tam niż przy Ł3), Wisłą Płock i Pogonią Szczecin. Dla mnie to układ akceptowalny i wcale nie trzeba go zmieniać.

11. Przy okazji meczu z Lechem kontrowersje wśród kibiców Legii wywołała oferta stacji nc+ związana z tym wydarzeniem. W tym kontekście rozdzielam dwie sprawy. Pierwsza to komentatorzy, w ocenie których mogę być nieobiektywny, a druga to pomeczowa Liga+Extra, którą moim zdaniem jestem w stanie odebrać w sposób wyważony. Z komentatorami sprawa jest jasna - od czasu meczu Legii z Realem (3:3) nie mam najlepszego zdania o Rafale Wolskim, a nigdy nie miałem i nie będę miał dobrego zdania o Grzegorzu Mielcarskim. Proszę więc pozwolić mi uznać, że niedzielny mecz obaj komentowali przyodziani w niebieskie koszulki (zwłaszcza w pierwszej połowie i zwłaszcza Mielcarski). Druga sprawa to "Liga+Extra" i związany z nią ogromny dysonans. Bo oto 40 tysięcy ludzi, niezły mecz, ogromne emocje, dramatyczny finał, a za chwilę do telewizora wjeżdżają - pan Sławek i jego Radomiak, gość w studiu (z całym dla niego szacunkiem), jakaś dieta i oczywiście turbokozak. O samym meczu kwadrans mimo pięciu ludzi na miejscu. Jeżeli nikogo w nc+ ten przeskok nie razi, to gratuluję dobrego samopoczucia.



Źródło: własne
Marcin Żuk
Dnia: 2017-04-10 17:09:54
Komentarze użytkowników
2017-04-10 21:12:10; użytkownik: Trampek
Wypada mi tylko podpisać się pod treścią tego artykułu oczekując na .. kolejne w tej tonacji .
 
2017-04-10 21:30:28; użytkownik: River
Super, wszystko w temacie!
 
2017-04-10 22:13:05; użytkownik: Jari
Dzięki za kolejny świetny tekst
 
2017-04-10 22:31:04; użytkownik: ulan
może warto by było zająć się tym co teraz wyprawia weszlo??totalna nagonka na Legię, na Vadisa, jednostronna ocena sytuacji. |Podobnie w wczoraj w c+ kiedy analizowali czy rado powinien dostał czerwoną kartkę a nikt nawet nie zająknal sir tym jak rzucili się na niego lechici, jak Majewski odstawłi chamski faul a druga pyra łapała go w pól nawet nie zajkneli sie nad kartkami dla nich, tak samo jak za całą mase fauli taktycznych na Vadisie...
 
2017-04-11 00:19:47; użytkownik: Mietek
Zastanawiają się, czy Legioniści nie powinni dostać kartek za jakieś bzdety, a sam Vadis był co najmniej 5 razy faulowany na kartkę. Po golu Hamy komentatorzy jakby przymilkli, dało się w ich słowach wyczuć ten smutek... :)
 
2017-04-11 10:38:19; użytkownik: River
Myślę, że trzeba ten mecz już zostawić, powiedziano jeśli nie wszystko, to już prawie wszystko . Mamy 3 punkty i to się liczy! A co do Weszło, to przeczytałem fajną wypowiedź Bogusława Leśniorskiego na temat tego, co zwykle hamuje rozwój klubu. Cytuję, "Jeśli chodzi o Lecha, to jedyne co wzbudzało mój sprzeciw – i co próbowałem im wyklarować – jest to, że nie zrobią niczego wielkiego, dopóki będą się definiowali na kontrze do nas. To potężny klub, mają mnóstwo kibiców, ale w futbolu musisz mieć swoją własną tożsamość. A oni wrzucają filmik z nowym zawodnikiem na stronę i on tam mówi o Legii. Przecież to jest śmieszne. Widziałeś filmik na stronie Legii z nowym piłkarzem, żeby on mówił o Lechu? Bez żartów. Dopóki oni nie odetną się od tego sposobu myślenia, nie dadzą sobie szansy na to by być numerem jeden." Jak sami czegoś nie zepsujemy, to Lecha mamy z głowy na długie długie lata, bo nie wierzę, żeby szybko pozmieniało im się w głowach. Trzeba skupić się na sobie i do każdego meczu podchodzić z taką koncentracją, jak to ma miejsce w ostatnim czasie. Nikt nam trzech punktów za frajer nie odda, bo dla każdego rywala Legii, mecz to wyzwanie. Podobnie rzecz ma się w Realu, Bayernie, Barcelonie czy Juventusie... Tam wszyscy (działacze, piłkarze, trenerzy i kibice) dobrze o tym wiedzą i nikt tam nie rozprawia tygodniami o tym co było, tylko jak pokonać kolejną przeszkodę do celu! Zatem życzmy sobie na koniec sezonu jednego - Legia Mistrz! :)
 
2017-04-11 19:39:24; użytkownik: Mark
Nic dodać nic ująć.Canal plus nigdy nie był obiektywny w komentowania meczów Legii (swoją drogą widać po komentatorach jak można się skundlić byle zarobić pare groszy).W niedzielnych kontrowersjach szukają tylko! tylch przeciwko .Do rzeczy zaczynają mówić dopiero wtedy gdy Legia już prowadzi i wiadomo,że wygra a i tak przypisuje się im stronniczość (za Legią).
 
Możliwosc komentowania została zablokowana.