|
Stadion Wojska Polskiego to dla wielu z nas miejsce magiczne. Tu gra nasza ulubiona drużyna, tu świętujemy jej zwycięstwa, ale także przeżywamy porażki. Obecnie kibice Legii czekają na budowę nowego obiektu na miarę XXI wieku, jednakże warto zapoznać się z historią powstania stadionu, na którym od wielu dziesięcioleci Legia rozgrywa swoje mecze.
Budowa stadionu dla Legii była w planach działaczy praktycznie od chwili reaktywowania drużyny legionowej w Warszawie. Przywrócenie klubu do życia nastąpiło w 1920 roku, a na prezesa wybrano gen. Litwinowicza. Od samego początku działacze WKS-u rozpoczęli działania mające na celu pozyskanie terenów pod budowę własnego boiska, jednakże oficjalną decyzję o budowie boiska podjęto w 1921 roku. W wyniku intensywnych starań działaczy, pod koniec 1921 roku Dowództwo Okręgu Generalnego oddało WKS-owi w dzierżawę tereny u zbiegu ulic Łazienkowskiej i Myśliwieckiej. Pierwszym palącym problemem, jak zwykle w takich sytuacjach, stało się pozyskanie funduszy na budowę obiektu. Możliwości klubu były ograniczone ale dzięki składkom członkowskim, organizacji imprez oraz darom, na początku 1922 udało się ruszyć z budową. Dość szybko udało się zniwelować teren, zbudować prowizoryczne trybuny, bramki wejściowe i budki na kasy a także ogrodzić cały teren. Pierwszy plan stadionu opracował kpt. Wanicki (nadzorujący ówcześnie budowę). Według tego planu przy Łazienkowskiej miało powstać boisko główne wraz z trybunami oraz dwa boiska treningowe a także tor żużlowy, tor szermierczy i kilka kortów tenisowych. W póśniejszym planie (autorstwa inż. Nagorskiego) dodano jeszcze odkryty basen, na którego subwencje przyznała YMCA. Pierwsze boisko oddano do użytku latem 1922 roku. Istnieje ono zresztą do dziś (jest to pierwsze boisko treningowe od ul. Myśliwieckiej). Pierwszy mecz odbył się tam 15 paśdziernika 1922 roku, a WKS przegrał z Wisłą Kraków 3-0.
Po raz kolejny problemem okazały się pieniądze, których po prostu zabrakło. Pomoc, którą w tym czasie udzieliło Ministerstwo Spraw Wojskowych wystarczyła tylko na rozpoczęcie budowy bieżni. Jako że Legia była nierozerwalnie związana z wojskiem, działacze klubu zwrócili się do władz wojskowych o pomoc materialną na dokończenie prac przy budowie stadionu. W zamian za pomoc zaproponowano wojsku przejęcie własności stadionu z zastrzeżeniem pierwszeństwa Legii w jego użytkowaniu. Władze wojskowe przystały na tę propozycję i prace przy budowie mogły być kontynuowane i w 1925 roku cały teren był uporządkowany i ogrodzony a oba istniejące wówczas boiska spełniały swoje zadania.
Nie był to jednak koniec kłopotów Legii. Działaczom zarzucano zbytnią opieszałość przy budowie stadionu, a na już tereny zagospodarowane tereny łakomym wzrokiem zaczęły spoglądać inne podmioty. Pierwszym z nich był 'Klub Jazdy Panów', który rozpoczął starania o przejęcie od Legii terenów, które chciał wykorzystać do budowy torów hippicznych. Te plany spaliły jednak na panewce.
Prawdziwym problemem okazało się powstanie w 1925 roku nowego wojskowego klubu - Lechii Warszawa. Klub ten miał poparcie w postaci wysoko postawionych wojskowych i w krótkim czasie stał się praktycznie współadminstratorem terenów przy ulicy Łazienkowskiej. Działacze nowego klubu postawili sobie za cel usuniecie Legii z obiektu i dążyli do tego wszystkimi dostępnymi środkami.
Z drugiej strony, działacze Legii starali się przekonać władze wojskowe, że odebranie praw do administrowania jest niesprawiedliwe, gdyż to dzięki staraniom Legii i jej nakładom finansowym udało się wybudować ówczesną infrastrukturę klubu. Ostatecznie Dowództwo Okręgu Korpusu nr 1 uznało argumentacją Legii za słuszną i oddało administrowanie obiektem ponownie w ręce Legii.
Po uporaniu się z tymi kłopotami, budowa mogła ruszyć dalej. Zarząd klubu załatwił subwencję z Funduszu Bezrobocia w wysokości 52.000. Było to świadczenie o tyle dziwne, że Legia nie otrzymała go w formie pieniężnej ale w robociśnie bezrobotnych. Dzięki temu prace nad budową stadionu w znaczący sposób posunęły się do przodu. Kolejnym problemem (poza chronicznym brakiem pieniędzy) był brak planów budowy trybuny krytej. Jeden z kilku projektów przedstawił inż. Maksymilian Dudryk-Darlewski i ten plan ostatecznie zaakceptowano. Projekt przewidywał powstanie trybuny mogącej pomieścić 5000 widzów, pod którą miała się znajdować całkowita infrastruktura klubu. Pozostawało teraz zorganizować pieniądze i można było rozpocząć budowę trybuny, która służy nam do dziś. W tym czasie prezesem Legii został Roman Górecki, będący równocześnie prezesem Banku Gospodarstwa Krajowego. Wraz z wiceprezesem klubu Zygmuntem Wasserabem rozesłali listy do różnych instytucji związanych z BGK, z prośbą o wsparci budowy trybun. Odzew przeszedł wszelkie oczekiwania, zebrano bowiem materiałów budowlanych na kwotę 335.000 złotych. W tej sytuacji nie pozostało nic innego jak przystąpić do robót. Tylko że pojawiła się kolejna przeszkoda, którą był brak zgody na rozpoczęcie budowy ze strony władz wojskowych. Na szczęście dla Legii powstał Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego, który zaczął pomagać klubom sportowym. Dzięki połączonym działaniom działaczy klubu oraz PUWF, udało się uzyskać niezbędne pozwolenie i można było wreszcie wystartować z budową. Budowano zresztą nie tylko stadion piłkarski. W 1927 roku oddano do użytku 10 nowych kortów tenisowych. Dzięki dotacjom z PUWF-u wreszcie problemem przestały być pieniądze. Doszło nawet do tego że Legia dysponowała nadmiarem gotówki, który przeznaczono na budowę czterystumetrowej bieżni oraz toru kolarskiego.
Koniec budowy stadionu imienia Marszałka Józefa Piłsudzkiego nastąpił w lipcu 1930 roku. Dla kibiców oprócz wybudowanej trybuny krytej, usypano wał z betonowymi schodami. Takie były początki słynnej Żylety. Uroczysta inauguracja nastąpiła 10 sierpnia 1930 roku, a przeciwnikiem Legii była hiszpańska drużyna Europa Barcelona. Mecz zakończył się wynikiem 1-1, ale nie to było w tamtym dniu najważniejsze. Tego dnia Warszawa była świadkiem otwarcia najnowocześniejszego stadionu w Polsce.
Na terenach przy Łazienkowskiej powstały też inne obiekty sportowe, i to wcześniej niż sam stadion. Już w listopadzie 1928 roku otwarto basen, nad którym zarząd przejął Polski Związek Pływacki. W tym samym roku oddano do użytku tor kolarski, który jednak, ze względu na wady konstrukcyjne oraz nieprawidłową eksploatacje, po kilku latach rozebrano.
Wraz z zakończeniem budowy stadionu rozpoczął się trudny okres dla klubu. Skończyły się subwencje, dotacje, a do codziennych wydatków doszły jeszcze koszty konserwacji obiektów sportowych. W związku z ciężką sytuacją klubu w 1933 roku wydano zarządzenie o przejęciu przez wojsko administracji stadionem. Kluby wojskowe miały prawo do bezpłatnego korzystania z obiektów sportowych, a pierwszeństwo w dostępie do obiektu miała Legia. W 1936 roku ogłoszona plany budowy kolejnych obiektów sportowych (m.in. tor do jazdy szybkiej na lodzie i halę sportową). Z powodu braku pieniędzy, plany te nigdy nie zostały zrealizowane.
Stadion, który przeszło 70 lat temu był najnowocześniejszy w Polsce, obecnie mimo pewnych modyfikacji (zamontowanie oświetlenia, elektronicznej tablicy wyników, krzesełek itp.) jest obiektem przestarzałym i potrzebą chwili jest budowa nowego stadionu. O innych obiektach sportowych, które były wybudowane w opisywanych tu latach nie ma nawet co wspominać. Jeśli ktoś chce się przekonać, jak obecnie wygląda basen pływacki czy korty tenisowe, to proponuję spacer w na ulicę Łazienkowską. Ze swojej strony spuszczę na to zasłonę milczenia.
Na podstawie tekstu który ukazał się w Tygodniku "Nasza Legia", nr 176 i 177 piórem Grzegorza Karpińskiego i Rafała Ślaskiego
|